Monitoring floty w małej firmie – czy to się naprawdę opłaca?

Śledzenie pojazdów z petrovision.pl

Trzy samochody dostawcze. Pięciu kierowców pracujących na zmiany. Jeden właściciel, który odbiera telefony, wystawia faktury, dogaduje zlecenia z klientami i jednocześnie próbuje wiedzieć, gdzie w danej chwili są jego pojazdy. Brzmi znajomo? Dla kilkudziesięciu tysięcy polskich mikro i małych firm transportowych to codzienność – i to codzienność, która potrafi być naprawdę wyczerpująca.

W pewnym momencie każdy właściciel takiej firmy zadaje sobie pytanie: czy warto inwestować w system GPS? Czy to nie jest rozwiązanie dla dużych graczy z flotami liczącymi setki pojazdów i osobnym działem IT? I czy koszt takiego systemu nie będzie kolejną pozycją w budżecie, która zje zysk zamiast go generować?

Odpowiedź na wszystkie trzy pytania jest krótka: warto, nie tylko dla dużych i – jeśli wybierzesz właściwe rozwiązanie – zdecydowanie nie zje zysku. Ale żeby ta odpowiedź była uczciwa, a nie reklamowa, warto przyjrzeć się konkretnym liczbom.

Skąd właściwie uciekają pieniądze w małej flocie?

Zanim przejdziemy do kosztów systemu GPS, warto zrozumieć, gdzie małe firmy transportowe najczęściej tracą pieniądze nieświadomie. Bo te straty są realne – tyle że rozłożone na tyle drobnych pozycji, że żadna z osobna nie wygląda jak problem.

Pierwsze źródło strat to paliwo. Nie chodzi wyłącznie o kradzież – choć i ona się zdarza. Chodzi o nieoptymalne trasy, niepotrzebne przebiegi, jazdę na wysokich obrotach, długie postoje z włączonym silnikiem. Kierowca, który nie wie, że jest obserwowany, niekoniecznie jedzie najkrótszą trasą. Kierowca świadomy monitoringu – zazwyczaj tak.

Drugie źródło to czas. Dyspozytor, który nie widzi pojazdów na mapie, zarządza flotą przez telefon: dzwoni do kierowcy, pyta gdzie jest, czeka na odpowiedź, dzwoni ponownie za kwadrans. Przy pięciu kierowcach i dynamicznych zleceniach to kilkadziesiąt telefonów dziennie – czas, który mógłby zostać poświęcony na obsługę kolejnego klienta.

Trzecie źródło strat to brak dokumentacji. Klient kwestionuje godzinę dostawy. Ubezpieczyciel pyta o trasę pojazdu w dniu kolizji. Urząd skarbowy chce zobaczyć ewidencję przebiegu pojazdów służbowych za poprzedni rok. Bez systemu GPS każda z tych sytuacji to problem – ze słowem kierowcy przeciwko słowu klienta i ręcznie prowadzoną kilometrówką, w której łatwo o błąd.

Ile kosztuje brak systemu GPS – uczciwy rachunek

Przeprowadźmy prosty rachunek dla firmy z pięcioma samochodami dostawczymi.

Każdy pojazd przejeżdża miesięcznie 4 000 kilometrów. Przy spalaniu 9 litrów na 100 km to 360 litrów paliwa miesięcznie na pojazd – i 1 800 litrów dla całej floty. Przy cenie 6,50 złotego za litr miesięczny rachunek za paliwo wynosi 11 700 złotych.

Badania prowadzone przez firmy telematyczne konsekwentnie wskazują na 15–25% redukcji zużycia paliwa po wdrożeniu monitoringu GPS. Przyjmijmy konserwatywne 15%. To 270 litrów miesięcznie mniej dla całej floty, czyli oszczędność rzędu 1 755 złotych. Rocznie – ponad 21 000 złotych.

Do tego dochodzi eliminacja nieautoryzowanych przejazdów. Prywatna wycieczka kierowcy do centrum handlowego to powiedzmy 20 kilometrów i litr i pół paliwa. Przy jednym takim przejeździe tygodniowo na każdy pojazd – przez rok, przy pięciu autach – daje to ponad 400 litrów paliwa i kilka tysięcy złotych kosztów operacyjnych za przejazdy, za które firma nie dostała ani złotówki przychodu.

Roczny abonament dla pięciu pojazdów w Petrovision to 700 złotych netto. Jak szybko się to zwraca – odpowiedź jest oczywista.

GPS dla małej firmy – czego naprawdę potrzeba?

Mała firma transportowa nie potrzebuje systemu z modułem zarządzania serwisem na sto pojazdów, integracją z systemem ERP i dedykowanym opiekunem klienta dostępnym przez całą dobę. To są funkcje dla korporacji – i firmy korporacyjne słusznie za nie płacą.

Mała firma potrzebuje kilku konkretnych rzeczy. Lokalizacji pojazdów w czasie rzeczywistym – żeby wiedzieć, gdzie są auta i móc efektywnie dysponować zleceniami. Historii tras – żeby mieć dowód w sytuacjach spornych i móc zweryfikować, czy kierowca rzeczywiście był tam, gdzie twierdzi. Automatycznej kilometrówki – żeby nie tracić godzin na ręczne wypełnianie ewidencji przebiegu. I obsługi e-TOLL oraz ewentualnie SENT – jeśli firma prowadzi pojazdy ciężarowe lub przewozi towary objęte nadzorem.

To wszystko. Żadnych fajerwerków, żadnych paneli analitycznych z wykresami w trzech wymiarach. Solidne, niezawodne narzędzie, które robi to, co powinno, bez skomplikowanej obsługi i bez kosztów, które trzeba tłumaczyć księgowej.

Petrovision jest przykładem systemu zbudowanego właśnie z takim myśleniem. Polska firma, własne urządzenia, własne oprogramowanie – bez prowizji pośredników i bez kosztów licencji zagranicznych platform. To pozwala utrzymać abonament na poziomie 12 złotych miesięcznie za pojazd, nie rezygnując z parametrów, które robią realną różnicę: dokładność lokalizacji do 0,5 metra, odświeżanie pozycji co 3 sekundy, historia tras przechowywana przez 3 lata.

Co zmienia się w codziennej pracy po wdrożeniu monitoringu?

Wdrożenia systemu GPS w małych firmach mają zazwyczaj jeden wspólny mianownik: właściciel firmy żałuje, że nie zrobił tego wcześniej. To sformułowanie jest na tyle powszechne w opiniach użytkowników, że zaczyna brzmieć jak frazes – ale wynika z bardzo konkretnych doświadczeń.

Przeczytaj także:  Dlaczego coraz więcej firm korzysta z freelancerów zamiast pracowników etatowych?

Pierwsza zmiana, którą właściciele zauważają niemal natychmiast, to redukcja liczby telefonów. Zamiast dzwonić do kierowcy z pytaniem „gdzie jesteś?” – sprawdzają panel. Zamiast pytać „kiedy dojedziesz?” – widzą na mapie, że pojazd jest dwa kilometry od klienta. Żaden telefon nie jest potrzebny.

Druga zmiana to spokój. Trudno go wycenić, ale każdy, kto kiedykolwiek zarządzał flotą bez systemu GPS, rozumie wartość świadomości, że w każdej chwili można sprawdzić, gdzie są pojazdy – bez angażowania kierowców, bez zakłócania ich pracy.

Trzecia zmiana to dokumentacja. Po kilku miesiącach użytkowania systemu GPS małe firmy odkrywają, że mają archiwum danych, które pozwala im spokojnie przechodzić przez każdą kontrolę i każdy spór. Kilometrówka za poprzedni rok? Gotowa, zgodna z przepisami podatkowymi, eksport do PDF w trzy klikięcia. Historia trasy pojazdu sprzed ośmiu miesięcy? Dostępna natychmiast.

Anegdota, którą warto tu przytoczyć: jeden z klientów Petrovision – firma sprzątająca obsługująca obiekty komercyjne w kilku miastach – przez rok miała problem z rozliczaniem czasu pracy ekip wyjazdowych. Kierownicy ekip twierdzili, że docierają na obiekty o zadeklarowanej godzinie. Klienci nierzadko zgłaszali opóźnienia. Spory były trudne do rozstrzygnięcia. Po wdrożeniu monitoringu GPS wszystkie wątpliwości zniknęły w ciągu pierwszego miesiąca – dane GPS jednoznacznie potwierdzały lub zaprzeczały każdej ze stron.

Obsługa e-TOLL i kilometrówka – dlaczego to ważne nawet dla małej firmy

Małe firmy transportowe często zakładają, że e-TOLL ich nie dotyczy – bo przecież ich busy są „za małe” na drogi płatne. Tymczasem obowiązek korzystania z e-TOLL dotyczy pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony. Wiele samochodów dostawczych używanych w małych firmach – Mercedesy Sprinter, Volkswageny Crafter, Ford Transity w wersji ciężkiej – przekracza tę granicę. Nieświadomość przepisu nie chroni przed mandatem.

System GPS z natywną integracją e-TOLL rejestruje przejazdy płatnymi odcinkami automatycznie, w tle, bez żadnej dodatkowej obsługi ze strony kierowcy. System bez takiej integracji wymaga osobnego urządzenia OBU lub aplikacji mobilnej – dodatkowy koszt, dodatkowa obsługa i dodatkowe ryzyko przeoczenia.

Kilometrówka to z kolei temat, który dotyczy dosłownie każdej firmy używającej samochodów osobowych do celów służbowych i rozliczającej pełny VAT. Ręczne prowadzenie ewidencji przebiegu to strata czasu i ryzyko błędów – a błędy w kilometrówce to potencjalny problem na kontroli skarbowej. Automatyczna kilometrówka generowana przez system GPS, zgodna z wymogami podatkowymi i eksportowana do PDF lub Excel, eliminuje ten problem całkowicie.

Czy tani monitoring pojazdów musi być gorszy?

To pytanie, które zadaje sobie wielu właścicieli małych firm, gdy po raz pierwszy styka się z cennikiem Petrovision. Dwanaście złotych miesięcznie za pojazd brzmi jak cena prostego lokalizatora z aukcji internetowej. Tymczasem za tą kwotą kryje się pełnoprawna platforma telematyczna z dokładnością 0,5 metra, odświeżaniem co 3 sekundy, trzyletnim archiwum, obsługą e-TOLL i SENT, automatyczną kilometrówką, zdalnym blokowaniem silnika i pamięcią offline na 30–50 dni jazdy.

Niska cena wynika z modelu biznesowego, a nie z okrojenia funkcji. Petrovision produkuje własne urządzenia i rozwija własne oprogramowanie w Polsce, bez kosztownych licencji zewnętrznych i bez prowizyjnych sieci sprzedaży. To oszczędności, które trafiają bezpośrednio do cennika.

Właśnie dlatego tani monitoring pojazdów w tym przypadku nie jest synonimem gorszego monitoringu. To monitoring dobrze zaprojektowany przez firmę, która nie musi utrzymywać globalnej struktury korporacyjnej, a zaoszczędzone środki może przeznaczyć na rozwój technologii zamiast na reklamy w prime time.

Jak wygląda wdrożenie w małej firmie?

Jedną z barier, które hamują małe firmy przed decyzją o wdrożeniu GPS, jest przekonanie, że proces będzie skomplikowany. Że trzeba zgrać terminy montażu z harmonogramem pracy pojazdów, że będzie trzeba szkolić kierowców z nowego systemu, że przez tydzień nic nie będzie działać jak należy.

W praktyce wdrożenie Petrovision w małej firmie wygląda następująco. Certyfikowany technik przyjeżdża pod wskazany adres w terminie ustalonym z klientem. Instalacja jednego urządzenia zajmuje około 60 minut. Urządzenie jest montowane wewnątrz pojazdu i niewidoczne z zewnątrz. Po montażu pojazd od razu pojawia się w panelu zarządzania. Obsługa panelu jest intuicyjna do tego stopnia, że większość właścicieli firm opanowuje podstawowe funkcje w ciągu kilkudziesięciu minut – bez żadnego szkolenia.

Aplikacja mobilna na iOS i Android daje dostęp do mapy z pojazdami, historii tras i podstawowych raportów z dowolnego miejsca. Można sprawdzić, gdzie jest flota, siedząc na spotkaniu z klientem, odbierając dzieci ze szkoły lub planując trasę na kolejny dzień.

Podsumowanie – rachunek, który mówi sam za siebie

Wróćmy do pytania z tytułu: czy monitoring floty w małej firmie naprawdę się opłaca?

Przy flocie pięciu pojazdów roczny abonament Petrovision to 700 złotych netto. Oszczędność tylko na paliwie, wynikająca z bardziej efektywnej jazdy i eliminacji niepotrzebnych przebiegów, to przy konserwatywnym szacunku kilka tysięcy złotych rocznie. Do tego dochodzi czas zaoszczędzony na telefonach do kierowców, eliminacja sporów z klientami dzięki twardej dokumentacji GPS i spokój płynący ze świadomości, że flota jest pod kontrolą.

Jak mawiał Warren Buffett: „Cena jest tym, co płacisz. Wartość jest tym, co dostajesz.” W przypadku monitoringu GPS dla małej firmy wartość jest wielokrotnie wyższa niż cena. I chyba właśnie to ma na myśli każdy właściciel floty, który po kilku miesiącach użytkowania systemu stwierdza, że żałuje tylko jednego: że nie zdecydował się wcześniej.

Art. Sponsorowany

Źródło grafiki: Adobe Stock (na licencji reklamodawcy)

Monitoring floty w małej firmie – czy to się naprawdę opłaca?
Przewiń na górę