"Czekałem na Świętego Mikołaja, a przyszedł komornik..."

Zmiany zasad funkcjonowania komorników sądowych i jaki to ma wpływ na należności przedsiębiorstw


Gdy Tomasz Jachimek wypowiadał te słowa podczas sylwestrowego stand-upu miał akurat na myśli występy Reprezentacji Polski w piłce nożnej w mijającym, 2018 roku. Jednak wydają się być doskonale przewrotnym komentarzem do sytuacji, w jakiej obudziliśmy się 1. stycznia 2019 roku. Mowa tutaj oczywiście o wchodzących w życie przepisach Ustawy o komornikach sądowych z dnia 22 marca 2018 (Dz. U. 2018 poz. 771) oraz przepisów towarzyszących.

Ciężko oprzeć się wrażeniu, iż część przepisów zostało wprowadzonych pod wpływem presji medialnej, bez szerszej analizy ich wpływu na całość systemu egzekwowania należności w Polsce. Dużo na ten temat zostało już powiedziane i napisane, dlatego też chciałbym się tutaj skupić jedynie na skutkach, jakie te przepisy rodzą dla wierzycieli. A są to konsekwencje dwojakiego rodzaju.

Z jednej strony nowe, niższe, stawki za opłaty komornicze oraz nieuregulowana kwestia obciążania ich lub nie podatkiem VAT (Ministerstwo Finansów nie wypowiedziało się jak dotąd w tej kwestii) sprawią, iż obsługa najmniejszych wierzytelności może się dla kancelarii komorniczych okazać zwyczajnie nieopłacalna. Pamiętać tutaj należy, iż kancelarie same muszą opłacić koszty administracyjne funkcjonowania (biuro, media, wynagrodzenia itd.), a przychód uzyskują jedynie ze spraw zakończonych sukcesem. Wynagrodzenie kancelarii w przypadku wpłaty pieniędzy przez dłużnika bezpośrednio na konto komornika ma wynosić jedynie 3% kwoty. Sens ekonomiczny całego przedsięwzięcia będzie więc uzyskany dopiero przy znacznych kwotach, więc nie zdziwiłbym się, gdyby o wiele więcej, niż do tej pory, "energii" kancelarii komorniczych było przeznaczone na właśnie te, największe sprawy. A nie oszukujmy się, nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych w przypadku wierzytelności występujących w MŚP, taką właśnie znaczną kwotą nie jest.

Z drugiej strony nowe przepisy zmieniają istotnie procesowy charakter czynności komorniczych. Ograniczone zostają możliwości działania przez asesorów. Oprócz zamierzonego przez autorów ustawy, podniesienia jakości owych czynności, istotnie zmniejszy się ich ilość (doba komornika też ma 24h). Drugą istotną zmianą jest możliwość składania skargi na czynności komornika. Od teraz taki formularz skargi będzie wręczany przez komornika podczas dokonywania zajęcia. Ową skargę dłużnik będzie mógł wnieść do właściwego prezesa sądu rejonowego. Po pierwsze, który dłużnik nie skorzysta z możliwości złożenia skargi, choćby bezzasadnej? Po drugie, doba prezesa sądu okręgowego ma tyle samo godzin co przytoczonego wcześniej komornika. A mówimy tutaj o niejako dodatkowej formie skargi, gdyż ta wynikająca z art. 767 Kodeksu postępowania cywilnego (do sądu rejonowego za pośrednictwem samego komornika) jest wciąż obowiązująca.

Podsumowując powyższy wywód, wierzyciele doświadczą "walki z zatorami płatniczymi" poprzez wydłużenie czasu oczekiwania, a następnie realizacji czynności komornika zmierzających do odzyskania ich należności. W przypadku długu, czas jest czynnikiem kluczowym, gdyż statystyki w kwestii odzyskiwalności przeterminowanych faktur nie powalają. W obliczu zbliżającego się kryzysu finansowego, który w mojej ocenie będzie miał charakter typowo należnościowy (ktoś w końcu powie "sprawdzam" i okaże się ile tak naprawdę są warte należności zapisane w bilansach firmowych) większego znaczenia nabiera proces weryfikacji i oceny zdolności finansowych kontrahentów, tak na początku kontaktów biznesowych, jak i cyklicznie w trakcie ich trwania. Jest to zdecydowanie tańsza forma walki z zatorami płatniczymi, niż liczenie na pomoc państwa rękami komorników czy też windykatorów.